Wernisaż poezji prof. Zbigniewa Chojnowskiego

Ze wszystkich sztuk jest też ta, która jawi się ulotną i kruchą w zderzeniu z powszechną masowością i komercją. Poezja. Choć współcześnie jej głos jest cichy, bywa jednak silny. Przełamuje granice, dotyka codzienności, zstępuje z Parnasu i staje się częścią naszej rzeczywistości.

0 komentarzy

7 XI – Wernisaż poezji Tamary Bołdak-Janowskiej

Ze wszystkich sztuk jest też ta, która jawi się ulotną i kruchą w zderzeniu z powszechną masowością i komercją. Poezja. Choć współcześnie jej głos jest cichy, bywa jednak silny. Przełamuje granice, dotyka codzienności, zstępuje z Parnasu i staje się częścią naszej rzeczywistości.

0 komentarzy

Wernisaż poezji Wojciecha Hieronymusa Borkowskiego

Ze wszystkich sztuk jest też ta, która jawi się ulotną i kruchą w zderzeniu z powszechną masowością i komercją. Poezja. Choć współcześnie jej głos jest cichy, bywa jednak silny. Przełamuje granice, dotyka codzienności, zstępuje z Parnasu i staje się częścią naszej rzeczywistości.

0 komentarzy

Wernisaż poezji Michaliny Janyszek

Ze wszystkich sztuk jest też ta, która jawi się ulotną i kruchą w zderzeniu z powszechną masowością i komercją. Poezja. Choć współcześnie jej głos jest cichy, bywa jednak silny. Przełamuje granice, dotyka codzienności, zstępuje z Parnasu i staje się częścią naszej rzeczywistości.

0 komentarzy

Galeria Jednego Wiersza


wiersz: prof. Zbigniew Chojnowski
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

W okolicach Węgajt

Obchodzi mnie kawałek tęczy,
Który wypadł niebu spod ogona.
Zajmują mnie bąki
W amarantowym łanie na łące,
Których bas to dźwięki?kwiaty.
Zawraca mi głowę celowość
Chmur i dróg, roślin i barw.
Wszystko w drżeniu jakby coś lepszego
Miało się spełnić, wadząc nicości;
Ktoś wymyślił ją z lenistwa
Lub żeby usprawiedliwić wrażenie,
Że nic tu po nas.
Znad płaskich wzgórz cisza
Się podrywa jak myszołów.
Chłód rozpościera skrzydła
Nad czubkami traw, drzew
I nad dachami ludzkich ograniczeń.
Zmierzch się wznosi, wciąż trwa
Pora otwartych zmysłów.


wiersz: Tamara Bołdak-Janowska
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Wolność:

Używana


wiersz: Wojtek Hieronymus Borkowski
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Olsztyn – Zatorze, niedogolona pora roku, czwarta rano

ostatni trolejbus odjechał żałobnym krokiem czterdzieści sześć lat temu bez stada gawiedzi i grajków
pozostawiając rozproszoną elegię niewyraźnego oczekiwania na rozlany składnik wiary

bladowłosy tuman ze skacowanej kotłowni poniewiera się w otoczeniu szemranych okien
a mozolnie nieuczciwe pozostałości zabłąkanych koszar otwierają przed nim swoje podbrzusze

bezpańskie szczekanie przerzedza martwy łoskot wytresowanego milczenia zbezczeszczonej łaski 
aby od nowa zapaść się wraz z niedobudzonym tirem w przeziębionym bezgłosie gorzkiej litości

na progu neoromańskiego kościoła bezbrzeżna kotlina banalnych scen z życia natchnionych mówców ciasno przetykana zadeptanym podziwem niegdysiejszych reprodukcji nordyckich serafinów

podpatrzony wiatr z coraz mniejszym akcentem ociera pot z czoła jak chłopczyk z twarzą mrozu
który broczy ziarnem w królewskiej sypialni osieroconego cmentarza jakich pełno w człowieku

skrót do kalekiej przypowieści zaczyna się na krzyżówkach vis – à – vis gipsowej poczty
gdzie siedząc na ławce rzeźbię z najgłębszego błota krew i mleko żółć i ogień żebro i oczy

kilkadziesiąt gestów znikających ciał zmieszanych z wąską ścieżką prapruskich cieni
pisze w podróży zamknięte pod wiatami przystanków gładkie szepty szorstkich poręczy

ja uczeń Braille’a bezobjawowo zbieram kredowobiałe naręcza zdartej farby z wilczych siekaczy – 
albowiem przedwczesna jest radość wasza o pobożni synowie Atylli ze stepów wyschniętej nocy



wiersz: Michalina Janyszek
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Traumatologia

zmiany zachodzą
i czujesz że jesteś coraz dalej
od własnych synaps
dzielą nieznane jednostki
jej nowych mężczyzn
zostawiane na rękawie

małe skaleczenia
bywa że to wystarczy
każdy ma inną wytrzymałość
przepustowość ciśnienie wewnętrzne
są na to specjalne prawa
trudno wyjąć spod nich język
i znów włożyć komuś w usta


wiersz: Marek Barański
grafika: Aleksander Woźniak


Głowa jak filiżanka


Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak filiżanka z najcieńszej porcelany,
niosę ją ostrożnie by nie wypadła mi z ręki
i nie potłukła się na kawałki.
Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak szkiełko od zegarka.
Wczorej zegarek upadł mi na podłogę,
na szkiełku jest rysa. 
Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak filiżanka z najcieńszej porcelany,
niosę ją ostrożnie by nie wypadła mi z ręki
i nie potłukła się na kawałki.
Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak szkiełko od zegarka.
Wczorej zegarek upadł mi na podłogę,
na szkiełku jest rysa.