Galeria Jednego Wiersza

wiersz: Marek Barański
grafika: Aleksander Woźniak

Głowa jak filiżanka

Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak filiżanka z najcieńszej porcelany,
niosę ją ostrożnie by nie wypadła mi z ręki
i nie potłukła się na kawałki.
Bywają takie dni gdy moja głowa
jest jak szkiełko od zegarka.
Wczorej zegarek upadł mi na podłogę,
na szkiełku jest rysa.

wiersz: Michalina Janyszek
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Traumatologia

zmiany zachodzą
i czujesz że jesteś coraz dalej
od własnych synaps
dzielą nieznane jednostki
jej nowych mężczyzn
zostawiane na rękawie

małe skaleczenia
bywa że to wystarczy
każdy ma inną wytrzymałość
przepustowość ciśnienie wewnętrzne
są na to specjalne prawa
trudno wyjąć spod nich język
i znów włożyć komuś w usta

wiersz: Wojtek Hieronymus Borkowski
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Olsztyn – Zatorze, niedogolona pora roku, czwarta rano

ostatni trolejbus odjechał żałobnym krokiem czterdzieści sześć lat temu bez stada gawiedzi i grajków
pozostawiając rozproszoną elegię niewyraźnego oczekiwania na rozlany składnik wiary

bladowłosy tuman ze skacowanej kotłowni poniewiera się w otoczeniu szemranych okien
a mozolnie nieuczciwe pozostałości zabłąkanych koszar otwierają przed nim swoje podbrzusze

bezpańskie szczekanie przerzedza martwy łoskot wytresowanego milczenia zbezczeszczonej łaski
aby od nowa zapaść się wraz z niedobudzonym tirem w przeziębionym bezgłosie gorzkiej litości

na progu neoromańskiego kościoła bezbrzeżna kotlina banalnych scen z życia natchnionych mówców ciasno przetykana zadeptanym podziwem niegdysiejszych reprodukcji nordyckich serafinów

podpatrzony wiatr z coraz mniejszym akcentem ociera pot z czoła jak chłopczyk z twarzą mrozu
który broczy ziarnem w królewskiej sypialni osieroconego cmentarza jakich pełno w człowieku

skrót do kalekiej przypowieści zaczyna się na krzyżówkach vis – à – vis gipsowej poczty
gdzie siedząc na ławce rzeźbię z najgłębszego błota krew i mleko żółć i ogień żebro i oczy

kilkadziesiąt gestów znikających ciał zmieszanych z wąską ścieżką prapruskich cieni
pisze w podróży zamknięte pod wiatami przystanków gładkie szepty szorstkich poręczy

ja uczeń Braille’a bezobjawowo zbieram kredowobiałe naręcza zdartej farby z wilczych siekaczy –
albowiem przedwczesna jest radość wasza o pobożni synowie Atylli ze stepów wyschniętej nocy

wiersz: Tamara Bołdak-Janowska
grafika: Natalia Skowrońska-Iwańczyk
link do opisu wydarzenia

Wolność:

Używana